Obcokrajowcy nadzieją Sił Zbrojnych Ukrainy
12 czerwca Ministerstwo Obrony Ukrainy (MOU) ogłosiło rozpoczęcie reformy systemu ukompletowania sił zbrojnych. Przewiduje ona jasno określony czas trwania kontraktów (od 10 miesięcy), zwiększenie wynagrodzeń w piechocie (do 460 tys. hrywien, tj. 10 tys. dolarów miesięcznie) oraz przyspieszenie powrotu do służby dezerterów. Najpoważniejsza zmiana wiąże się z szerokim otwarciem armii ukraińskiej na rekrutację obcokrajowców. Celem jest obsadzenie nimi 30–50% etatów jednostek szturmowych i piechoty (obecnie 5–10%). Dzięki temu do końca br. ma się rozpocząć zwalnianie z wojska żołnierzy, których służba trwa najdłużej i którzy najwięcej czasu spędzili
w warunkach bojowych.
Niedobór chętnych do służby jest jednym z najpoważniejszych problemów Sił Zbrojnych Ukrainy. Poborowi obawiają się skierowania do ponoszących główny ciężar obrony pododdziałów szturmowych. Osiągnięcie założonego przez Ministerstwo Obrony Ukrainy pułapu jest mało prawdopodobne, gdyż wymagałoby stałego utrzymania w służbie co najmniej 60–100 tys. najemników. Problem rosnącego niedoboru chętnych do służby w armii ukraińskiej najprawdopodobniej pozostanie w dalszym ciągu nierozwiązany.
Komentarz
- Utrzymanie liczebności Sił Zbrojnych Ukrainy na poziomie 800 tys. żołnierzy wymaga stosowania coraz ostrzejszych środków. Według danych z czerwca br. 7% zmobilizowanych należało się odroczenie bądź zwolnienie ze służby ze względów zdrowotnych, a jeszcze w lipcu 2025 r. resort obrony przyznawał pośrednio, że 10% rekrutów – co najmniej 3 tys. miesięcznie – trafiało do wojska z użyciem przymusu (m.in. w tzw. busyfikacji). Niedostateczne okazały się podejmowane od jesieni 2024 r. działania naprawcze – wydłużenie okresu szkolenia podstawowego do 51 dni, umożliwienie podejmowania służby kontraktowej osobom w wieku 18–24 lat (niepodlegającym mobilizacji) oraz umożliwienie prowadzenia samodzielnej rekrutacji przez część jednostek (prawo takie otrzymały 24 brygady, z których osiem utraciło je ze względu na trudności z naborem).
- Ukraińcy coraz mniej chętnie podejmują służbę, obawiając się skierowania bezpośrednio na front. O ile brakuje wiarygodnych szacunków liczby zabitych, o tyle według danych Rady Najwyższej w czerwcu br. liczba osób dotkniętych trwałym kalectwem w wyniku działań bojowych od początku wojny sięgnęła 600 tys. Do służby zniechęcają także niedostateczny poziom szkolenia, brak należytej rotacji jednostek na pierwszej linii frontu i korupcja. Według MOU od służby uchyla się 2 mln obywateli (większość z nich przebywa za granicą; do maja 2025 r. nielegalnie opuściło kraj 45 tys., a kolejne 30 tys. ujęto w trakcie próby przekroczenia granicy), a wobec 290 tys. wszczęto postępowanie o dezercję (według danych Rady Najwyższej z września ub.r. liczba dezerterów sięgnęła 400 tys.). Ponadto według ministra gospodarki Ołeksija Sobołewa 1,3 mln osób podlegających mobilizacji korzysta – często dzięki korupcji – z odroczenia lub zwolnienia od służby; ich liczba wzrosła w ciągu roku o 300 tys.
- Liczba zaangażowanych po stronie ukraińskiej cudzoziemców systematycznie rośnie,
a początkowo ochotniczy charakter udziału zastąpiła służba najemna. Zmieniła się również geografia naboru. W grudniu 2024 r. po stronie ukraińskiej walczyło 2 tys. obcokrajowców, w zdecydowanej większości z Europy bądź Ameryki Północnej, a już w sierpniu 2025 r. było ich według danych amerykańskich 8 tys. W listopadzie ub.r. 40% zagranicznych najemników stanowili przedstawiciele Ameryki Południowej: ponad 2 tys. z nich to Kolumbijczycy, a następnie Brazylijczycy i Chilijczycy, w tym podoficerowie i oficerowie. Efektem tego było pojawienie się na froncie hiszpańskojęzycznych kompanii, co przy koordynacji działań sprawiało dodatkowe problemy lingwistyczne. W lutym–marcu br. liczba obcokrajowców sięgnęła według MOU 10 tys. przy tempie rekrutacji 600 osób miesięcznie, jednak nieoficjalnie szacowana była na 20 tys., co stanowiło nawet 2,5% ogólnej liczebności armii ukraińskiej i 5–10% sił bezpośrednio zaangażowanych w walkę (szacowanych na 200 tys.). - Aby zrealizować plan reformy, liczba obcokrajowców musiałaby wzrosnąć do 60–100 tys. Co więcej, aby zapewnić należytą rotację konieczny byłby stały napływ nowych chętnych (przy kontraktach sześciomiesięcznych nawet rzędu 120–200 tys. w skali roku, nie uwzględniając strat). Wymagałoby to ponadto znaczącego wsparcia finansowego i organizacyjnego ze strony partnerów (na które władze ukraińskie liczą). Na przełomie czerwca i lipca br. Ukraina ma otrzymać pierwszą transzę z 90 mld euro kredytu UE, co pozwoli przesunąć część innych środków na ukompletowanie (zob. Ropa za kredyt. UE uruchamia pomoc finansową dla Ukrainy).
- Spełnienie oczekiwań co do masowego naboru obcokrajowców należy uznać za mało prawdopodobne. Przeszkodę – także w realizacji pozostałych postanowień reformy – stanowią istniejące zaległości finansowe. Na początku czerwca br. w ukraińskim budżecie brakowało 180 mld hrywien na żołd, a zakładany wzrost uposażeń obejmie w pierwszej kolejności żołnierzy ukraińskich. W tej sytuacji problem rosnącego niedoboru chętnych do służby w armii ukraińskiej najprawdopodobniej nadal pozostanie nierozwiązany.